Dzisiejszy dzień będzie taki jak inne. W moim życiu istnieje tylko rutyna.
Wstałem i spojrzałem w górę. Leniwie się przeciągnąłem, postanowiłem
poszukać jakiegoś stada. Musiałem się upewnić, że nie ma tu żadnych
dwunożnych. Zacząłem biec na północny-wschód.
- Witaj - odezwałem się do jastrzębia.
- No cześć - odpowiedziałem. - Miło mi cię widzieć.
- Mi również- powiedziałem. - Będę już szedł.
Pożegnałem go i wyruszyłem w dalszą drogę.
*Tydzień później*
Padał deszcz, było bardzo zimno. Chciałbym tylko spotkać jakiegoś kota.
Hmm, chyba kogoś dostrzegłem. Chciałem do "tego kogoś" podbiec,
ale się powstrzymałem. Rzuciłem okiem na przemoczoną postać.
- Witaj - odezwałem się.
<Ktoś?>
*Sorry za brak weny :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz